Kino hipnagogiczne – wizje Stana Brakhage’a

·

Oczy, nawet gdy zamknięte, nigdy nie doświadczają całkowitej ciemności. Nasza wizja usiana jest ziarnistym pyłem świetlnym nieustannie wibrującym pod powiekami. Zapamiętale tańczące fosfeny tworzą spektakl dostępny nam w niemal każdej chwili. Zazwyczaj jednak nie wiemy lub zapominamy, że możemy stać się jego widzami. Neurony nigdy nie śpią, a ich spontaniczna aktywność ma swoje wizualne odzwierciedlenie w krótkich błyskach, poruszających się punktach czy kształtach, których doświadcza nasz wzrok. Stan Brakhage apelował, aby właśnie te detale zaakceptować i traktować jako równoprawnie percypowane, co obrazy widziane, gdy oczy są otwarte. Jednym z centralnych założeń jego sztuki było dążenie do wytworzenia filmowych ekwiwalentów trybu widzenia spod zamkniętych powiek (closed-eye vision). Cel ten próbował osiągnąć dziesiątkami realizacji filmowych. Czasami bezpośrednio traktował taśmę chemicznymi mieszankami. Malował i rysował na filmie. Nierzadko drapał go lub naświetlał poukładane na nim elementy. Obrazy te jednak nigdy nie były odbiciem jego wyobraźni, zawsze miały stanowić jak najdokładniejsze zbliżenie się do faktycznych doświadczeń wzrokowych.

 

Pośród upragnionych wizji Brakhage’a jedne zajmują specjalne miejsce – omamy hipnagogiczne, „szczególny rodzaj halucynacji (czyli mylących spojrzeń zmysłowych, wzrokowych, słuchowych, węchowych lub dotykowych, które wydają się autentyczne, choć pojawiają się bez udziału bodźca zmysłowego), które występują podczas zasypiania”[1]. W momencie zawieszonym pomiędzy jawą a snem nasz mózg wpada w specyficzny stan, gdy stopniowo zaczynamy oddalać się od świadomego i aktywnego doświadczania rzeczywistości i zmierzamy ku niezwykłemu światu wizji sennych. Te drugie w kinie odtwarzano wielokrotnie, a sen stawał się źródłem inspiracji dla tysięcy filmowców. Moment „pomiędzy”, w którym usytuowana jest hipnagogia, pozostawał natomiast czymś niezbadanym przez swoją nieuchwytność i enigmatyczność. Czym dokładnie są te omamy, jak wyglądają i jak je opisać? Zadając te pytania, mierzymy się z największym wyzwaniem dotyczącym doświadczeń hipnagogicznych. Nie sposób bowiem opisać je słowami, bo jak językiem ująć to, czego właściwie nie zapamiętujemy w momencie przebudzenia. Z tego powodu Stanem Brakahagem całe życie rządziło pragnienie ich wizualnego odzwierciedlenia, co potraktować należy jako formę tworzenia przez artystę nowego języka filmu – jak najbardziej odległego od tego, do którego przyzwyczaiło nas kino głównego nurtu.

 

W obszernym dorobku reżysera nietrudno znaleźć obrazy hipnagogiczne. Są jednak dzieła, w których ich charakterystyczne elementy uobecniają się najsilniej. Scenes From Under Childhood (1969-1970) to seria zrealizowana w poetyce filmów domowych, wizualnie posiadająca jednak silne znaki autorskie i nieprzypominająca niczym znanych nam dobrze nagrań rodzinnych. Obrazy są tu wyraźne, lecz nieuchwytne, a kolejność ich występowania nie wskazuje na żaden ciąg przyczynowo skutkowy. Brakhage pragnął stworzyć ekwiwalenty działania wzroku własnych dzieci, które podobnie jak omamy hipnagogiczne zostają zapomniane i wyparte, nie posiadają wyraźnego centrum, są wybiórcze i ulotne. Badacz przedmiotu Andreas Movromatis w oparciu o własne badania wyodrębnił sześć rodzajów wizji hipnagogicznych: bezkształtne (fale i kolory); wzory (geometryczne, często symetryczne i regularne); twarze, przedmioty i zwierzęta; natura; sceny z ludźmi; język i pismo[2]. Obrazy te „są bardzo krótkie i zmieniają się dynamicznie, przechodząc z jednego w drugi”[3] i zawsze jest w nich obecne charakterystyczne światło tworzące efekt dziwnej luminacji obiektów i przestrzeni[4]. Wszystkie z powyższych, intuicyjnie, ale świadomie, Brakhage umieścił w Scenes From Under Childhood.

 

Projekt hipnagogiczny Brakhage’a znajdziemy również w Songs – serii krótkich dzieł zrealizowanych przy pomocy kamery ośmiomilimetrowej, która zmusiła Brakhage’a (ze względu na ograniczenia techniczne tego nośnika) do podjęcia prób nowych, zawsze wewnątrzkamerowych, metod wytwarzania wizualnych ekwiwalentów. Taśma węższa niż dotychczas używana przez artystkę szesnastka zmusiła go do pracy bardziej ostrożnej i uważnej, a co za tym idzie, wymagała bardziej szczegółowego planu działania. W „pieśniach” dostrzegamy więc specyficzną eksplorację wizualności i form. Choć każdy z filmów różni się od siebie, to dzięki zachowaniu rytmu i pojawianiu się wychwytywanych przez odbiorcę jakby mimochodem punktów stycznych pomiędzy kolejnymi pracami seria ta traktowana (i często oglądana) jest jako całość. W Songs hipnagogia obecna jest w płynnym przenikaniu się kolejnych obrazów niezwiązanych ze sobą przyczynowo-skutkowo, w specyficznym „zamgleniu” ukazywanego świata, w jego ulotności i nieuchwytności.

 

Fakt, iż człowiek nie jest w stanie właściwie zapamiętać omawianego zjawiska, nie pozostaje bez wpływu na kino Stana Brakhage’a. Obok prób kreowania filmowych ekwiwalentów tego trybu widzenia wśród założeń artysty było patrzenie na świat w sposób hipnagogiczny, czego dowód, obok jego kina, stanowią liczne teksty teoretyczne. W jednym z nich zatytułowanym Hypnagogically Seeing America reżyser przygląda się doświadczeniu odbioru telewizji. Zwraca uwagę na to, że podczas kontaktu z TV odbiorca po raz pierwszy wchodzi w bezpośrednią interakcję ze światłem, które uderza bezpośrednio w niego, a on wchłania je w siebie, co zbliżone jest do hipnagogicznych luminacji. Interesuje go również ziarnistość telewizyjnego przekazu. Kino w swoim rozwoju próbuje odsunąć od siebie fakt ziarnistości, traktuje je jako wadę medium – Brakhage stara się je wykorzystać, aby ukazywać świat jak najbardziej hipnagogicznie.

 

Powyżej opisałem tylko jeden spośród wielu rodzajów widzenia interesujących Stana Brakhage’a. Jego kino głęboko zakorzenione jest w teoriach percepcji i jej filozofii, nie poddaje się prostej filmowej analizie i wymaga świadomego doboru metodologii. Spotkania z pracami tego artysty należą do doświadczeń intensywnych i choć warto nieuprzedzenie dać się im pochłonąć, seanse świadome czy uzupełnione wiedzą na temat jego myślenia o kinie potrafią być jeszcze bardziej interesującą przygodą.

 

[1] M. Jarosz, Co każdy powinien wiedzieć o chorobach psychicznych, Łódź 2004, s. 94-95.

[2] A. Mavromatis, Hypnagogia: The unique state of consciousness between wakefulness and sleep, Londyn 1987 s. 25.

[3] Tamże, s. 28.

[4] Tamże, s. 29.

Awatar Przemysław Murawski

Więcej tekstów